Blog

Serce, intuicja, karma…. jaki wpływ na nasze życie mają wewnętrzne przeczucia?

Być może zauważyliście, że istnieje spora różnica w naszym samopoczuciu kiedy podejmujemy decyzje z poziomu wewnętrznego, głębokiego przekonania i uczuć mu towarzyszących, a kiedy nasze wybory podyktowane są jedynie rozsądkiem, rozumem. Nie można zakochać się głową, oddać czemuś z pasją, być kreatywnym…. Małżeństwa zawierane z rozsądku, praca podejmowana tylko z powodu korzyści finansowych czy patrzenie jedynie na racjonalną stronę danego przedsięwzięcia powodują, że czujemy się nieszczęśliwi albo wypaleni. Prędzej czy później nasze serce upomina się o uwagę i autentyczność, jeśli damy mu głos mamy większą szansę na spokojne, zbalansowane i szczęśliwe życie. 

Nasz wewnętrzny głos, ten prawdziwy, płynący z serca, a nie z głowy, bywa różnie nazywany. Niektórzy mówią, że to intuicja, inni że to nasze karmiczne życia powodują, że w pewnych miejscach na świecie czujemy się lepiej, tak jakbyśmy je znali, że pewne prace wykonujemy zdecydowanie łatwiej niż inne, że mamy pewne talenty, zainteresowania, do których nas zdecydowanie ciągnie. Bohaterka powieści „Obudzę się na Shibui” od dzieciństwa przejawia zdecydowane zainteresowanie Japonią. Ogląda filmy z Toshiro Mifune, czyta książki japońskich autorów, szuka możliwości uczenia się języka. W końcu z powodzeniem zdaje egzaminy na japonistykę na uniwersytecie w Pradze, a szukając tematu do pracy dyplomowej zaczyna tłumaczenie książki mało znanego autora. Zarówno tłumaczona historia jak i sama postać pisarza zaczynają mieć ogromny wpływ na życie Jany. Do tego bohaterce towarzyszy dziwny sen, iluzja o pobycie na Shibui, dzielnicy Tokio,  z której nie może się wydostać. Sytuacje ze snu splatają się zarówno z historią, którą tłumaczy Jana jak i z jej praskim życiem. 

W rodzinie Jany nie było wcześniej wielbicieli Japonii, nie otaczała jej aura Orientu, a jednak bohaterka dość wcześnie i bardzo jasno sprecyzowała co chce w życiu robić i za czym konsekwentnie podążać. Wiele wątków w  powieści Anny Cimy powoduje, że trzeba tę książkę czytać bardzo uważnie, momentami jest to nużące, już, już chciałam z niej zrezygnować…. aż  w pewnym momencie przyszła  wielka nagroda dla cierpliwego czytelnika. Moment, w którym wszystkie wątki się łączą jest nieprawdopodobny, prawie jak z serialu „Detektyw” gdzie na rozwiązanie tajemnicy trzeba czekać latami. 

Jana to przykład osoby, która idzie za swoim wewnętrznym głosem. Na każdym kroku kieruje się sercem, jest głęboko autentyczna w tym co robi. Nawet gdy dostaje propozycję projektu dotyczącego kultury chińskiej grzecznie, ale stanowczo odmawia. Wie co ma robić, czego szukać, za czym podążać….. 

Wielu ludzi nie poszło za swoim wewnętrznym głosem, ulegli wpływowi z zewnątrz, robią rzeczy, których nie lubią, mieszkają  w miejscach, które ich nie cieszą, żyją obok ludzi, których nie kochają. Czasami to wiedzą, czują, ale brakuje im odwagi na przerwanie takiego stanu rzeczy. Brną dalej choć nie są szczęśliwi, choć praca ich wypala bo nie kierują się w niej pasją. Tkwią w toksycznych związkach połączeni finansami, ale na pewno nie uczuciem. 

Gdy spotykam takie osoby, narzekające na swoją pracę, na swoich partnerów, miejsce, w którym żyją pytam ich : co byś robił, jakbyś żył gdybyś do końca życia nie musiał się martwić o pieniądze? Zamknij oczy i wyobraź sobie taka sytuację…. i wtedy zaczynają mówić o swoich pragnieniach ukrytych w sercu, o prawdziwych tęsknotach zepchniętych gdzieś w zakamarki umysłu przez lęk o status życia. Lęk wywołany głosem „co ludzie powiedzą”…..

Im dłużej zajmuję się zarządzaniem stresem, badam, szukam, czytam, praktykuję różne techniki, pracuję z ludźmi – tym częściej stwierdzam, że kluczem do szczęśliwego życia jest bycie autentycznym. A bycie autentycznym oznacza słuchanie własnego ciała. Ono zawsze gdzieś nas ściśnie, zaboli, zapulsuje gdy mówimy lub robimy coś co nie jest autentyczne, co służy obronie przed lękami wsadzonymi nam do głowy przez oczekiwania z zewnątrz. Czasami dokopanie się do własnego „JA” , własnych potrzeb i własnej autentyczności trwa latami. Ale nagrodą, tak jak w książce Anny Cimy, jest jasność, klarowność wynikająca z głębokiego zrozumienia wszystkich wątków. A wraz z tą klarownością przychodzi zbalansowane, spokojne i szczęśliwe życie. 

16 marca 2021

Go to top

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na “Akceptuję”. AKCEPTUJĘ