Blog

Refleksje nad życiem zawodowym. Czy to co robimy naprawdę ma sens?

Kto wymyślił pośpiech? Kto wymyślił, że mamy robić więcej niż jesteśmy w stanie? I kiedy to wymyślił skoro o braku czasu pisał już Chopin w swoich listach. Pisał, że nie jest w stanie przez to komponować. Dlaczego Mickiewicz ostatnie wielkie dzieło, „Pana Tadeusza” wydał w tym samym roku gdy się ożenił? Czyżby otoczony rodziną i zmaganiem z codzienną gonitwą nie był już z dolny do kreatywności? To samo dotyczy odkryć Einsteina i pewnie wielu wielkich gdybyśmy wnikliwie poczytali ich biografie. 

Pośpiech i brak czasu, złe ustawianie priorytetów, nadmiar obowiązków – ciągle słyszę od moich klientów te same powody podawane jako przyczyny zmęczenia, frustracji, braku radości życia. Marzenie o urlopie i iluzoryczne tworzenie wizji siebie na plaży kiedyś……. Przenoszenie stresu z pracy do domu, z domu do pracy i kółko się zamyka. System nerwowy jest w ciągłym alercie, w ciągłym napięciu jak cięciwa w łuku. Wystarczy drobiazg wymykający się spod kontroli żeby wypuścić strzałę, która trafia często w przypadkowe osoby. Nakrzyczeliśmy na dozorcę, na sprzedawczynię, na przypadkowego przechodnia……

 A gdzie jest TERAZ? Jakie jest twoje TERAZ? – pytam. I tu najczęściej widzę wzrok kosmity. Ale co? W toku dalszej rozmowy okazuje się najczęściej, że ta codzienna gonitwa powoduje, że moi klienci nie mają czasu na ….. refleksję. Czy to co robię zawodowo przynosi mi satysfakcję? Czy moją pracą przyczyniam się tym do polepszenia dobrostanu ludzkości? Czy robię to uczciwie i zgodnie z wartościami? Co mogę zrobić aby to zmienić, aby zwolnić, aby mieć czas na to co najważniejsze: na regenerację? Co mogę zrobić aby każda chwila przynosiła mi radość? Gdzie są marzenia o tym kim miałem być? Czy o mojej pracy zdecydowałem ja czy przypadek? 

Do tej refleksji polecam wam gorąco książkę Natsu Miyashita „Las z wełny i stali”. Nastoletni Tomura pochodzi z małej wioski na północy Japonii. Przez przypadek (choć  nie ma przypadków) jest świadkiem strojenia szkolnego fortepianu. Magiczny świat, precyzja, skupienie stroiciela, a potem czysty dźwięk, który przypomina mu górski las, powodują, że Tomura postanawia zostać stroicielem. Niespieszna, refleksyjna narracja książki zabiera nas w świat muzyki i natury. Również natury ludzkiej z jej zmaganiami, wątpliwościami, odkryciami i innością.  Tomura ucząc się sztuki strojenia fortepianów poznaje różnych klientów, dzięki którym odkrywa, że fortepian nie ma jednego brzmienia, że ktokolwiek na nim gra wydobywa dźwięki inaczej, co wymaga od niego różnego podchodzenia do swojej pracy. „Zastanawiałem się co jeszcze powinienem robić powoli i wytrwale? W każdej wolnej chwili stawałem przed fortepianem, otwierałem klapę i zaglądałem do środka. Osiemdziesiąt osiem klawiszy, naciągniętych strun, młoteczki podobne do pąków magnolii japońskiej. Piękne wyglądał ten pełen harmonii las. „Piękno” było dla mnie nowym słowem, tak samo jak „poprawność”. Póki nie spotkałem na swojej drodze fortepianu, nie zwracałem na to pojęcie uwagi. To trochę co innego niż niewiedza. Znałem wiele pięknych rzeczy, ale zwyczajnie nie potrafiłem sobie tego uświadomić”. 

Czy podchodzisz do swojej pracy z taką precyzją jak Tomura? Czy widzisz w niej piękno? Tomura swoją pracą pomaga ludziom w odkrywaniu swoich osobowości, swoich życiowych dróg, pomaga im w wyrażaniu siebie. Jest pasjonatem, który z pokorą przyjmuje uwagi od różnych nauczycieli, z pokorą przyjmuje porażki, jest odrzucany przez niektórych klientów, przez innych bardzo ceniony. Jedno i drugie traktuje jak naukę, a nie jako załamanie lub powód do pychy. 

Zachęcam was gorąco do przeczytania tej książki bo zmusza ona do refleksji nad tym gdzie jestem na mojej zawodowej ścieżce? Czy ta praca przypadkiem mnie nie zjada? Czy pracuję dla siebie, dla swojej satysfakcji czy też dlatego, że boję się o strefę materialną? Boję się zmiany bo nie znam tego co przyniesie. 

Za każdym razem kiedy robimy to co ma sens dla nas i dodatkowo potrafimy się regenerować, pojawia się satysfakcja, zadowolenie, które nie ma nic wspólnego ze zmęczeniem czy frustracją. Przynosi niesamowite odczucie radości, wdzięczności i ciągłą chęć pogłębiania wiedzy. 

Zmienia też nasze nastawienie do czasu prywatnego. Jeśli priorytetem przestaje być nierealny do zrealizowania target, jeśli zwalniamy tempo inaczej pracuje nasz system nerwowy. Zamiast stresu wnosimy do domu zadowolenie i satysfakcję. Z większą wyrozumiałością podchodzimy do codziennych spraw, które są po prostu życiem, a nie kolejnym wyzwaniem. 

Znam wiele osób, które zmieniły swoje zawodowe życie będąc mocno po czterdziestce. Niektórych do refleksji i zmiany zmusiła choroba wywołana głębokim i długotrwałym stresem, innych sytuacja rodzinna. Niewielu potrafiło po prostu się zatrzymać i stwierdzić: to co robię powoli mnie zabija, mnie i moją rodzinę. Pędzę nie wiadomo po co, robię rzeczy, które nie przynoszą dobra ludzkości. 

Zatrzymaj się, rozejrzyj i jak Tomura, zauważ piękno tego życia TERAZ.

Natsu Miyashita „Las z wełny i stali” 
Wydawnictwo „Kwiaty Orientu”

17 maja 2021 

Go to top

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na “Akceptuję”. AKCEPTUJĘ